Biedny znicz olimpijski musieli go wyłączyć. Odtąd będzie musiał mieć ochronę przed bezwstydnymi obrońcami praw człowieka , którzy będą próbowali go zgasić. Można dodać , że ten znicz ma już zapewniony status V.I.P. Materiał o tym zniczu zajmuje 3 minuty , a o sytuacji w Tybecie , gdzie chińska armia morduje mnichów to zdawkowo na dosłownie zajmuje minutę. Taki lęk przed powiedzeniem prawdy. Jak ktoś protestuje w imię solidarności z Tybetem w trakcie ceremonii , to skandal.
Rozumiem , że tam gdzie skandal , prowokacja , spawy obyczajowe na tle seksualne plus oraz dewiacje seksualne (vide: zaproszenie gejów do Polski za pieniądze TVN) , mogą przykuć uwagę opinii publicznej , a tam gdzie w grę chodzi o jakąś pozytywną postawę , moralność czy informację to już nie przykuje uwagi.
Za komuny każde wystąpienie w obronie demokracji w prasie było też nazywane "chuligaństwem" albo "bandytyzmem". Teraz co prawda w mediach nie wymienia się tych określeń a mówi się "przeszkadzaniu ceremonii". Zwolennikach i przeciwnikach olimpiady.
Ale jednoznaczne postawy nie widać w sprawie Tybetu w mediach nie ma.
poniedziałek, 7 kwietnia 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz